Jakie kobiety korzystają z zabiegów ginekologii estetycznej?

Jakie kobiety korzystają z zabiegów ginekologii estetycznej?

Gdybym miała odpowiedzieć na powyższe pytanie w kilku słowach, powiedziałabym, że są to kobiety mądre, wrażliwe i normalne. Czyli takie, jakie spotykamy na ulicy, w pracy, w parku albo w sklepie. Ale tak często słyszę to pytanie zadawane z pewnym niedowierzaniem, wręcz podejrzliwością, a czasem nawet kpiną, że muszę odpowiedzieć w sposób nieco dłuższy.

A więc jakie kobiety korzystają z zabiegów ginekologii estetycznej? Pewnie jakieś bardzo skupione na sobie? Może bogate?

Niekoniecznie. Owszem, zabiegi ginekologii estetycznej kosztują. Otwarcie mówię o cenach, zajdziecie je na mojej stronie internetowej www.ginekologblicharczyk.pl i w oficjalnych cennikach klinik, z którymi współpracuję. Zdarza się, że słyszę od kobiet (i świetnie te argumenty rozumiem), że „to dla mnie za drogo”. Ale równie często po konsultacji i wyjaśnieniu, co dany zabieg daje i jak bardzo może zmienić (polepszyć) życie i codzienne funkcjonowanie słyszę: „Potrzebuję trochę czasu. Ale wrócę. Muszę tylko uzbierać pieniądze”. I te kobiety wracają. 

Przyjemność w każdym wieku

Być może dla niektórych osób, które nie mają problemów natury intymnej (wybaczcie proszę takie ogólne stwierdzenie), fakt, że ktoś korzysta z zabiegów ginekologii estetycznej, jest niezrozumiały. I być może taki pozostanie, bo przecież nie wszyscy wszystko muszą rozumieć. Jednak ze swojej perspektywy mogę stwierdzić, że w gabinecie rozgrywają się różne rzeczy. Zdarza mi się rozmawiać z kobietami, które mają po czterdzieści czy pięćdziesiąt lat i po raz pierwszy w życiu decydują się opowiedzieć o tym, co jest źródłem ich największych kompleksów, ciągłego niezadowolenia, braku radości, przygnębienia. Te kobiety przychodzą po radę, ale i rozwiązanie swoich problemów, bo wiedzą już, że to rozwiązanie istnieje. 

Oczywiście przychodzą do mnie także kobiety, dla których zabieg laserem Mona Lisa czy ultradźwięki HIFU to kolejna z rzeczy, którą sobie „fundują”. Bo chcą i mogą. Bo mają ochotę. Nie widzę w tym nic złego. Wręcz przeciwnie, widzę wiele dobrego w podejściu „Ja też jestem ważna”, „Mnie też się coś od życia należy.” Chociażby przyjemność z seksu. Bo dlaczego nie?

Jeden z mitów, który wciąż pokutuje (ale to się zmienia, jest coraz lepiej, z czego bardzo się cieszę) jest taki, że seks i przyjemność z seksu zarezerwowane są dla kobiet młodych i bardzo młodych. Absolutnie nie. Bardzo często prawdziwą przyjemność ze zbliżeń intymnych czerpie się dopiero będąc ukształtowaną kobietą. Kobietą, która swoje już przeszła, nabrała dystansu do siebie i świata, wie, co jest w życiu ważne i co jej sprawia przyjemność. Będąc kobietą, która lubi i docenia siebie, coraz bardziej akceptuje swoje ciało, które nie jest może doskonałe (przynajmniej nie według kanonów lansowanych przez telewizję, Instagram i kolorowe czasopisma), ale które wiele jej w życiu dało. Chociażby dzieci. 

Coś zmienić, ulepszyć, poprawić, odmłodzić

Pewien kłopot polega na tym, że mając świadomość siebie, ogólną akceptację, dzieci, którym nie trzeba już poświęcać non stop czasu, wypracowaną pozycję zawodową, dobry związek (pierwszy, drugi lub kolejny), nie mamy już tego ciała, które miałyśmy mając lat dwadzieścia. Z jednej strony to bardzo dobrze. Bo zastanówcie się, która z Was chciałaby mieć teraz 20 lat i te zmartwienia oraz kompleksy z tamtego okresu? Ale z drugiej strony… No właśnie, są rzeczy, które można byłoby poprawić, nieco ulepszyć, upięknić, odmłodzić. Czasem ze względów estetycznych, czasem ze wskazań medycznych. W obu przypadkach rozwiązaniem może być ginekologia estetyczna, która – przez niektórych sprowadzana do zabiegów „odmładzania pochwy” – pomaga setkom kobiet. 

W czym? Chociażby w życiu bez wszechogarniającego lęku, czy tym razem, kiedy mocniej zaśmieję się z jakiegoś żartu lub podbiegnę do wnuka lub na autobus, znów nie poczuję tego nieprzyjemnego wycieku moczu, nad którym w żaden sposób nie jestem w stanie zapanować?

Tak, wysiłkowe nietrzymanie moczu to problem bardzo powszechny. Szacuje się, że dotyczy nawet ok. 10 proc. populacji po trzydziestym roku życia, 30 proc. osób po 40. roku życia i 35 proc. po 60. roku życia. Podaję go jako przykład, żeby odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule:

„Jakie kobiety korzystają z zabiegów ginekologii estetycznej?”

Zwykłe i normalne, w jak najbardziej pozytywnym tych słów znaczeniu. To nie są kobiety „wybrane”, ani kobiety, które żyją nie wiadomo gdzie. Kobiety, które do mnie przychodzą, to zwyczajne dziewczyny – młodsze i starsze – które codziennie każdy z nas mija na ulicy, spotyka w sklepie, w pracy, na dworcu lub stacji benzynowej. Są w różnym wieku, mają różną budowę ciała, włosy krótkie lub długie, są uśmiechnięte lub akurat dziś czymś zmartwione, noszą spodnie lub sukienki, buty na obcasie lub nie. Tak właśnie wyglądają. Na pierwszy rzut oka na pewno nie jesteśmy w stanie ich rozpoznać. Dlaczego? Ponieważ z zabiegów ginekologii estetycznej może skorzystać każda kobieta. Te, które się na to decydują, nie mają żadnych cech szczególnych i w żaden sposób nie da się ich „rozpoznać”.

Gdybym natomiast miała wskazać jedną wspólną cechę tych kobiet, byłby to większy spokój wynikający z akceptacji siebie i pozbycia się tego, co uwierało i przeszkadzało. Byłaby to też pewnie większa swoboda i wewnętrzna radość wynikająca z pewności siebie i zadowolenia, że wreszcie, czasem po bardzo wielu latach, odważyły się i zrobiły coś tylko dla siebie. A umożliwiła im to ginekologia estetyczna.

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*