Wizyta u ginekologa – jak się do niej przygotować?

Wizyta u ginekologa - jak się do niej przygotować

Jak przygotować się do wizyty u ginekologa? Z przymróżeniem oka odpowiem tak: „Przede wszystkim trzeba się na nią wybrać, a potem już jakoś pójdzie.” Oczywiście, jak się zapewne domyślacie, odpowiedź jest bardziej złożona, jednak Polki tak rzadko chodzą do ginekologa, że czasem ważniejsze wydaje mi się pytanie: „Co zrobić, by kobieta poszła do ginekologa” niż „Jak się do takiej wizyty przygotować”.

Skoro już zaczęłam temat częstotliwości wizyt ginekologicznych, pozwolę sobie przybliżyć statystyki na ten temat. Z badań przeprowadzonych kilka lat temu przez Millward Brown SMG/KRC na zlecenie Fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet wynika, że Polki dwukrotnie częściej chodzą do stomatologa niż do ginekologa. Aż 6 proc. pytanych kobiet nigdy nie badało swoich okolic intymnych, a 15 proc. pań powyżej 55. roku życia nie miało wykonywanej mammografii. Jest duża grupa kobiet wchodzących w okres menopauzy, które ostatni raz w gabinecie ginekologa były przy okazji urodzenia dziecka, czyli najczęściej 20-30 lat wcześniej (!).

Statystyki przerażają, a ja się pytam: Dlaczego tak ryzykujemy? Gabinet ginekologiczny powinno się odwiedzać przynajmniej raz w roku, jeśli nie występują żadne dolegliwości. Co roku warto robić cytologię, a po 40. roku życia wskazana jest mammografia. Dodatkowo każda kobieta powinna badać swoje piersi – zarówno samodzielnie w domu, jak i u lekarza. 

Tyle tytułem wstępu. Teraz postaram się odpowiedzieć na postawione wyżej pytanie. A więc „Jak przygotować się do wizyty u ginekologa?”.

1. Nie bój się pytać.

Zanim wejdziesz do gabinetu i zaczniesz pytać lekarza, zapytaj inne kobiety. O co? O ginekologa, którego polecają. Pytaj mamę, siostrę, koleżankę, bratową. Jeśli nie masz takiej możliwości, zapytaj „w Internecie”, np. na forum, w grupie na Facebooku lub wpisując odpowiednią frazę w wyszukiwarkę internetową. Żyjemy w końcu w XXI wieku i warto to wykorzystywać. 

Dlaczego polecam pytanie? Ponieważ jestem zwolenniczką podejścia: „Wiem, do jakiego lekarza idę”. Uważam natomiast, że nie zawsze warto bezkrytycznie wierzyć we wszystkie opinie i komentarze z Internetu, ale to już temat na inny tekst.

2. Ubierz się tak, jak będzie Ci wygodnie.

„Dress code” w gabinecie ginekologicznym zależy od Twojej wygody. Do badania należy się rozebrać, jeśli wiesz, że będzie Cię to krępować, możesz np. założyć dłuższą tunikę lub spódnicę, unikniesz wtedy całkowitego zdejmowania dolnych części garderoby. 

3. Pamiętaj, że w żaden sposób nie jesteś oceniana.

Dla lekarza to oczywiste, dla niektórych kobiet nie, dlatego o tym piszę. Ginekolog sprawdza stan Twojego zdrowia, nie interesuje go, jak jesteś ubrana, czy masz wydepilowane okolice intymne czy też wręcz przeciwnie. Nieistotny jest również zapach, chyba że jest to objaw infekcji. Higiena jest oczywiście ważna, nie oznacza to jednak, że na 5 minut przed wejściem do gabinetu masz nerwowo się podmywać. Nie. Powiem więcej, nadmierna higiena nie jest dobra, bo może przeszkodzić w badaniu i zamaskować infekcje i upławy.

4. Przypomnij sobie termin ostatniej miesiączki i badań, które robiłaś.

Podczas standardowej wizyty u ginekologa zawsze padają pytania o datę ostatniej miesiączki oraz daty i wyniki takich badań jak np. cytologia. Warto przypomnieć je sobie wcześniej i np. zapisać, żeby uniknąć nerwowego przeglądania kalendarza w gabinecie bądź telefonów do męża lub siostry z pytaniem o ostatnią miesiączkę albo wykonywane badania (takie sytuacje także się zdarzają).

5. Wybierz odpowiedni termin wizyty u ginekologa. 

Najlepszym terminem na wizytę będzie pierwszych kilka dni po miesiączce – kobiety czują się wtedy lepiej, badanie piersi jest łatwiejsze, można zrobić cytologię. Podczas miesiączki natomiast najlepiej przyjść na założenie i wyjęcie wkładki domacicznej. Dwie doby przed wizytą w gabinecie warto zrezygnować ze zbliżeń i irygacji pochwy. To samo dotyczy leków w globulkach i dopochwowej antykoncepcji. Dlaczego? Tego typu kwestie mogą wpłynąć na wyniki analizy próbek wydzieliny, jeśli będzie konieczność ich pobrania.

6. Nie bój się, nie wstydź – po prostu pytaj.

Moje Pacjentki można (w pewnym uogólnieniu) podzielić na dwie grupy. Do pierwszej należą te, które otwarcie mówią, o co chodzi, czego potrzebują, po co, że tak powiem, przyszły. Druga grupa to kobiety, które w gabinecie dużo milczą. Czasem od razu widać, że coś je niepokoi, że przyszły z jakimś konkretnym problemem, z jakąś ważną dla nich sprawą, może dyskomfortem. Owszem, zapytane, odpowiadają na pytania, ale od siebie dodają coś rzadko. 

Przykładowy dialog z gabinetu ginekologicznego:

Lekarz: Czy chce pani o coś zapytać?
Pacjentka: Nie, raczej nie. 
Lekarz: Na pewno?
Pacjentka: No w sumie… Moja koleżanka mówiła… 

Bardzo lubię ten moment. Wiem, że gdy kobieta wspomina o koleżance, jest szansa, że powie coś o sobie, o swoim niepokoju, problemie, stresie. Czasem ta koleżanka nie istnieje, ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że wreszcie zaczynamy rozmawiać.

Potem słyszę czasem od Pacjentek: „I czego ja się tak bałam? Czego się wstydziłam?” Nie wiem. Naprawdę nie wiem, czemu my, kobiety, które na co dzień potrafimy góry przenosić, w gabinecie lekarza, kiedy chodzi o nasze zdrowie czy samopoczucie, nagle tak się wstydzimy i boimy. Oczywiście zdaję sobie sprawę z uwarunkowań, z ogólnie przyjętej roli kobiety w społeczeństwie, z wychowania, z ról i zachowań tak chętnie przypisywanych kobietom. Wszystko to wiem, ale za każdym razem i tak się dziwię. Nie może być tak, a na pewno nie powinno być tak, że dorosła kobieta, która wychowała albo wychowuje dzieci, która jest żoną/partnerką, matką, świetnym pracownikiem, która jest w stanie załatwić wszystko dla swojej rodziny, a nierzadko i szefa albo współpracowników, nagle podczas rozmowy z ginekologiem o własnym zdrowiu albo samopoczuciu zaczyna się bać i wstydzić. 

Czego się wstydzicie, drogie dziewczyny? Że źle o Was pomyślę? Że się czymś zdziwię? Że będę Was oceniać? Nie. Zapewniam, że żadna z tych rzeczy nawet nie przychodzi mi do głowy. Nie jestem od oceniania, dziwienia się czy mówienia, co macie robić w swoim prywatnym życiu. Jestem lekarzem, który chce Wam pomóc dobrze żyć. Dobrze, bo bez bólu, wstydu, zażenowania. Pamiętajcie o tym, podczas kolejnej wizyty w gabinecie ginekologicznym. 

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*